Produkcja żywego pokarmu

Jak racjonalnie żywić naszych pupili. Pokarmy, przepisy

DanielP
Posty: 465
Rejestracja: 04 lis 2018, 15:03
Imię: Daniel
Pochwalił: 19 razy
Został pochwalony: 11 razy

05 kwie 2019, 11:05

Ja podając swoim rybom mrożonki rozpuszczam je w wodzie i podaję rybom. Nigdy ich nie płukałem ponieważ są dobrej jakości. Jeśli ta jest słaba to zapewne trzeba je płukać w siteczku. Jeśli chodzi o podawanie mrożonek w postaci zamrożonej kostki to swego czasu podawałem tak mrożonki moim ziemiojadom i nie zauważyłem niepokojących objawów. Zamrożoną kostkę mięsa umieszczałem w piasku a ryby miały niezłą frajdę z jej odkopywania a ja z możliwości obserwacji naturalnych zachowań ryb. Ten sposób karmienia stosowałem sporadycznie, więc ciężko mi odnosić się do skutków jakie mogłoby to wywołać na dłuższym odcinku czasu .
Ostatnio zmieniony 05 kwie 2019, 11:08 przez DanielP, łącznie zmieniany 1 raz.
Awatar użytkownika

boro1
Posty: 1820
Rejestracja: 09 sty 2018, 16:09
Lokalizacja: Błonie
Imię: Piotr
Pochwalił: 7 razy
Został pochwalony: 12 razy

05 kwie 2019, 11:06

rhino pisze:
05 kwie 2019, 10:52
Zmniejsza ryzyko
do tego cały czas trzeba dążyć
rhino pisze:
05 kwie 2019, 10:52
ale tylko zmniejsza
nie jestem przekonany, czy słowo tylko tutaj jest najszczęśliwsze
Z podwodnej krainy,
Boro1
Awatar użytkownika

rhino
Posty: 7397
Rejestracja: 08 sty 2018, 14:35
Lokalizacja: Wawer
Imię: Marcin
Pochwalił: 207 razy
Został pochwalony: 109 razy
Kontakt:

05 kwie 2019, 11:07

asheka pisze:
05 kwie 2019, 11:01
zamrożona kostka artemii
Artemia jest bezpieczna :)

Dodano po 1 minucie 7 sekundach:
boro1 pisze:
05 kwie 2019, 11:06
nie jestem przekonany, czy słowo tylko tutaj jest najszczęśliwsze
Dlaczego?
Słowo "eliminuje" byłoby tu wielkim nadużyciem.
ratel

Dein
Posty: 1098
Rejestracja: 09 sty 2018, 19:27
Imię: Dein
Pochwalił: 84 razy
Został pochwalony: 52 razy

05 kwie 2019, 11:42

rhino pisze:
05 kwie 2019, 10:52
Zmniejsza ryzyko, ale tylko zmniejsza
Dla mnie to zawsze coś.

Bocje, zbrojniki, kirysy, ryby żerujące w mule - wydaje mi się oczywiste, że mają sporą naturalną tolerancję i solidne przewody pokarmowe, radzące sobie z zanieczyszczeniami i niedogodnościami wszelkiego rodzaju. Np. zamrożone kostki agarowe rozmrażam w odrobinie wody tylko o tyle, żeby nasiąkły i raczyły zatonąć. Nie martwię się o te dziki przydenne, że doznają szoku termicznego.

Natomiast bojownik nie jest rybą żerującą w chlewie (jeśli już, to z ciekawości), nie jest też padlinożercą. Każdy chyba widział, jak wypluwa martwe robaczki, kiedy w akwarium ląduje porcja żywca, wśród której znajdzie się brzydki trupek. Ma jakiś tam instynkt, który skądś się wziął. Może stąd, że jego organizm źle reaguje na "błędy żywieniowe"? Szkoda, że mu się licznik równie przytomnie nie włącza.
Eniłej - faktem jest, że jego reakcja nijak się ma do reakcji kirysów czy zbrojników, które w moim akwarium przeżerają się, posilają trupami, agarowymi lodami, męczą jedną cukinię przez 3 dni, zjadają to, co z bojowniczego stołu spadnie, kompletnie bez konsekwencji.

Wracając do mrożonek - rozmrażam je najszybciej jak się da, tzn. na sitku pod kranem, w zimnej wodzie. Są wtedy ładne, jędrne i apetyczne, jakby dopiero zamordowane. Pasują bojownikom, które nie ruszają z zasady zleżałych trupków, które zmieniły kolor. Jest jeszcze aspekt praktyczny. Robale rozmrożone specjalnie wrzucam przy wylocie filtra, żeby się rozproszyły. Inaczej jedni obeżrą się przy robaczym kłębowisku do urzygu, inni zostaną zapędzeni w kozi róg i nie skorzystają.
"Odór i wodór. Smród i śmierć" - R.

Adams2121
Posty: 122
Rejestracja: 15 lut 2019, 17:36
Imię: Tomasz
Pochwalił: 10 razy
Został pochwalony: 4 razy

05 kwie 2019, 21:23

Mrożonki trzeba przede wszystkim odsączać z płynów w których są zamrożone.
Dlaczego - ilość fosforanów i innych związków jakie są w tym żarciu .
Mój miernik tds - ponad skalę .

Płukane są najlepsze z wyglądu - ale ja wolę żywe .
Do rozproszenia po akwarium używam cyrkulatora 8000l /h

Posejdon
Posty: 36
Rejestracja: 01 sty 2019, 11:57
Imię: Tadeusz
Został pochwalony: 1 raz

06 kwie 2019, 19:23

Bojowniki jedzą też trupy, cały szkopuł w tym by nie był on toksyczny. I nie jest to związane z mniejszą czy większą odpornością ryb żerujących w toni czy na dnie a raczej smakiem, zapachem.
Dno z punktu widzenia jakości pokarmu nie jest chlewem. W szlamie na dnie też może być smaczne i zdrowo - detrytus.

Dein
Posty: 1098
Rejestracja: 09 sty 2018, 19:27
Imię: Dein
Pochwalił: 84 razy
Został pochwalony: 52 razy

07 kwie 2019, 10:21

Nawet sarenki, krowy i konie czasem jedzą śmierdzące trupy i nie umierają, co nie czyni z nich padlinożerców. Podziały w tym temacie oczywiście są płynne, niemniej o tem czy ktoś jest padlinożercą, wszystkożercą, drapieżnikiem, roślinożercą, innożercą - decyduje model, zdecydowana przewaga czegoś w diecie, rzadko całkowita wstrzemięźliwość wobec jakiegoś pokarmu.

Z mojego punktu widzenia i zupełnie umownie - dno jest chlewikiem, miejscem, gdzie leżakuje i dość masowo obumiera wszystko, czego człowiek się obawia (słusznie lub nie). Że z punktu widzenia natury to róg obfitości i że znajduje się tam pokarm wartościowy i strawny dla dużej grupy organizmów - oczywista oczywistość. Jeno nie jadłem detrytusu jeszcze, więc nie podejmuję się oceniać, czy smaczny on.

Nie panikuję na myśl o mule, nie przeszkadza mi np., że karp wali mułem, żeruje w śmieciach, zjada robaki utuczone na syfie , jak prawią co delikatniejsi fani "szlachetniejszego" rybiego mięsa. Ale zdecydowanie są ryby, które nie tolerują warunków, w których podwodne prosięta wspaniale funkcjonują, pasą się i nabywają przy tej okazji rozmaite nowe odporności, także te dotyczące jadłospisu. I niekoniecznie hrabiom chodzi o to, że miejsce czy pokarm brzydko pachną. Swoją drogą reakcja na wybrane zapachy i smaki to przecież też przejaw instynktu, chroniącego przed tym, co szkodzi.
"Odór i wodór. Smród i śmierć" - R.

Posejdon
Posty: 36
Rejestracja: 01 sty 2019, 11:57
Imię: Tadeusz
Został pochwalony: 1 raz

07 kwie 2019, 17:21

Przyjmując punkt widzenia człowieka, że ci z chlewa to gorsi a ci z toni to lepsi prowadzi na akwarystyczne manowce.

To nie jest tak, że ryby denne to takie śmieciojady i z tego powodu nabierają ekstra odporność niż te „szlachetne” z toni wodnej. Ta „szlachetność” lub jej brak nie ma nic wspólnego z mniejszą czy większą odpornością ryb.

Dein
Posty: 1098
Rejestracja: 09 sty 2018, 19:27
Imię: Dein
Pochwalił: 84 razy
Został pochwalony: 52 razy

08 kwie 2019, 09:56

Wydaje mi się, że intencji nie wyczuwasz. Nigdzie nie wartościowałem i nie pisałem, że bojownik jest lepszy niż kirys i bocja, bo mniej odporny i "szlachetniejszy". Pozwalam sobie nazywać ryby przydenne świnkami z chlewa, ale nie ma w tym złośliwości. Lubię świnki. Podziwiam też zdolności adaptacyjne wszystkożerców.
Określenie "szlachetny" może niepotrzebnie wplotłem w narrację, ponieważ generalnie w przypadku zwierząt moje postrzeganie często się rozjeżdża z popularnymi opiniami (nie przyjmuję do wiadomości, że koń jest szlachetny, a krowa nie). Spotykam się z nim w kontekście corocznych rozmów przedświątecznych dotyczących masowego spożywania karpia. Nic nie poradzę na to, że cała grupa ludzi pogardza karpiem z powodu jego specyficznego zapachu, smaku, łatwej dostępności i warunków bytowania.
Posejdon pisze:
07 kwie 2019, 17:21
To nie jest tak, że ryby denne to takie śmieciojady i z tego powodu nabierają ekstra odporność niż te „szlachetne” z toni wodnej. Ta „szlachetność” lub jej brak nie ma nic wspólnego z mniejszą czy większą odpornością ryb.
To jak jest? Rozumiem, że bronisz ich dobrego imienia, bo je lubisz. Z tym, że ja też je lubię i nie miałem intencji naruszać ich dobrego imienia.
Skąd ich odporność, jeśli nie z tego, że od małego przebywają i żerują w strefie wzmożonego rażenia rozmaitych drobnoustrojów i toksyn? Dlaczego uważasz, że w przypadku ryb działa jakiś inny mechanizm, niż w przypadku człowieka, reszty ssaków, ptaka? Dlaczego w końcu w akwarium, w którym posiadam stado kirysów, zbrojników i bojowniki, spuchnięte brzuchy dotyczą tylko tych ostatnich? Dlaczego jedne mogę przekarmiać, zaniedbywać, dopuszczać się żywieniowych grzechów, a one od lat rosną tylko wzdłuż i wszerz, a w przypadku bojownika drobne błędy oznaczają choroby i zgony? Dlaczego z kirysami nie trzeba się cackać, bo zjedzą cokolwiek, byle dużo i szybko? Dlaczego nawet w zaniedbanym zbiorniku, nieodmulanym przez pół roku, nie mają chorób skóry?
"Odór i wodór. Smród i śmierć" - R.

Posejdon
Posty: 36
Rejestracja: 01 sty 2019, 11:57
Imię: Tadeusz
Został pochwalony: 1 raz

08 kwie 2019, 17:42

Ponieważ obaj lubimy bojowniki i kiryski więc mamy płaszczyznę porozumienia :lol:

Ta większa lub mniejsza „odporność” jest związana z inną biologią obu gatunków, która wynika z dostosowania do zamieszkiwania odmiennych nisz ekologicznych.
Kirysek zamieszkuje inny kontynent, podejmuje wędrówki tarłowe, jest poddany pod zmiany głębokości wody, jej temperatury, szybkości nurtu itd. Bojownik przebywa w warunkach znacznie stabilniejszych.
Kirysek to zjadacz drobnych kawałków pokarmu na drodze filtrowania/przesiewania a bojownik to zjadacz dużych kęsów pokarmu. Bojownik łyknie trupa, kirysek kilka razy go przemieli. I stąd częstsze zatrucia u bojowników.
Tych różnic wynikających z biologii jest znacznie więcej, choć też można się doszukać podobieństw np. na obniżoną zawartości tlenu w wodzie.

Gdy wpuścimy do jednego zbiornika ryby wymagające odmiennych warunków środowiskowych, to w pierwszej kolejności (przy wystąpieniu błędów hodowlanych), padną ryby (bojowniki) dostosowane do stabilniejszych warunków. I stąd pozornie mniejsza odporność bojowników nad kiryskami, które też padną ale w drugiej kolejności.
Można też podać przykłady innych gatunków ryb dennych nie tylko kirysków, które są trudne do utrzymania w akwarium i padają w pierwszej kolejności.

Dlatego sądzę, że „ryby świnki” są równie delikatne jak inne ale inaczej a nie że są odporniejsze :D
Awatar użytkownika

rhino
Posty: 7397
Rejestracja: 08 sty 2018, 14:35
Lokalizacja: Wawer
Imię: Marcin
Pochwalił: 207 razy
Został pochwalony: 109 razy
Kontakt:

09 kwie 2019, 08:41

Tak się zastanawiam i dochodzę do wniosku, że Natura byłaby niezłą świnią, gdyby nie zaopatrzyła dennych w większą odporność :)
Posejdon pisze:
06 kwie 2019, 19:23
W szlamie na dnie też może być smaczne i zdrowo - detrytus.
Owszem, ale nie zapominajmy, że tam lądują wszystkie odchody, a z nimi jaja, osobniki dorosłe i formy przetrwalnikowe różnych świństw.
ratel

Dein
Posty: 1098
Rejestracja: 09 sty 2018, 19:27
Imię: Dein
Pochwalił: 84 razy
Został pochwalony: 52 razy

09 kwie 2019, 15:06

Posejdon pisze:
08 kwie 2019, 17:42
Ta większa lub mniejsza „odporność” jest związana z inną biologią obu gatunków, która wynika z dostosowania do zamieszkiwania odmiennych nisz ekologicznych.
Dostosowanie się do warunków opiera się właśnie na nabywaniu tolerancji i odporności, wykształcaniu specyficznej strategii przetrwania, wykształcaniu najkorzystniejszego tempa i poziomu metabolizmu.
Są rzeczy, które możemy bezkarnie zjadać, niezależnie od tego, gdzie się urodziliśmy, są takie, do których musimy przyzwyczaić organizm, bo odchorujemy, chociaż jakaś grupa ludzi posila się tym czymś od pokoleń i maleńkości.

Stare kirysy czy zbrojniki widywałem już w najprawdziwszych syfowiskach. Szkolnych akwariach, gdzie pływające skisłe kanapki nie były rzadkością. To często ostatnie ryby pozostałe komuś z obsady. Nop - twarde są pod tym względem. Mają słabe punkty (choćby upalnym latem męczą się bardziej niż bojowniki), ale nie można im odmówić odporności w temacie diety czy biologicznego zasyfienia. Jasne, że poszczególne osobniki mają jeszcze swoje osobiste doświadczenia i nagła zmiana im nie służy, ale skądś biorą się podziały ryb na te bardziej i mniej delikatne, łatwiejsze i trudniejsze w obsłudze.
"Odór i wodór. Smród i śmierć" - R.

Posejdon
Posty: 36
Rejestracja: 01 sty 2019, 11:57
Imię: Tadeusz
Został pochwalony: 1 raz

09 kwie 2019, 19:04

Natura każdą z naszych rybek wyposażyła w maksymalną odporność na środowisko, które zamieszkuje. Gdyby ta odporność maleje wskutek zmian tego środowiska, gatunek wymiera.
My w akwarium umieszczamy ryby z różnych środowisk, ba kontynentów razem. Jednym gatunkom takie zmiany służą (są bliższe naturze) innym mniej. I to że jedne gatunki szybciej padają nie świadczy o ich mniejszej odporności tylko, że przebywają w warunkach bardziej odbiegających od natury. Antagonizowanie dwu gatunków ryb – bojowników i kirysków, jest w tym przypadku błędne bo tu chodzi jedynie o „przypasowanie” środowiska a nie o większą odporność. Fakt ten potwierdzają sprzeczne opinie wygłaszana przez akwarystów o hodowli wybranych gatunków ryb, które jedni uważają za proste w hodowli inni za trudne.

Niestety w naszej dyskusji wdarł się również inny problem, który dodatkowo gmatwa omawiane zagadnienie - sposób myślenia o odporności czy wrażliwości ryb w kategoriach ludzkich doświadczeń. Bo przecież na dnie – ziemi, bajorze, szambie siedzą same szkodliwe dla zdrowia świństwa i jak ktoś/coś w nich się tarza to musi być bardzo odporny. W świecie ryb to tak nie działa bo te „świństwa” wraz z bakteriami, grzybami, wirusami są również na pływających roślinach, butwiejących owocach, wędrujących larwach i poczwarkach owadów, skałach, korzeniach. Cała ta menażeria występuje w całym słupie wody. W „szambie” pływa kirysek i bojownik a to że pada on jako pierwszy można przypisać sposobowi pobierania pokarmu o czym pisałem wyżej (inne powody też wchodzą w grę).

Na koniec. Oczywiście, że można pisać o mniejszej czy większej odporności ryb ale nie w kontekście generalizowania - że Rusek jest bardziej odporny od Polaka. :o

Dein
Posty: 1098
Rejestracja: 09 sty 2018, 19:27
Imię: Dein
Pochwalił: 84 razy
Został pochwalony: 52 razy

10 kwie 2019, 11:26

Rusek i Polak to jednak ten sam gatunek, więc nie będę porównywał do kirysa i bojownika.

I nie. To nie jest tak, ze w moim akwarium warunki bardziej sprzyjają kirysom. Wprost przeciwnie. Temperatura, sposób napowietrzania, sposób karmienia - wszystko pod bojowniki. Nawet podłoże mało kirysowe. To moje jedyne i pierwsze kirysy, więc nie jestem specjalistą. Przez 4 lata straciłem jednego kirysa z 9-osobowego stada, prowadząc to samo akwarium na różne sposoby. Ten jeden był od początku klasycznym wymoczkiem i kiedy przytaszczyłem sobie ospę, był też jedynym niebojownikiem z objawami. Nie wiem zresztą, czy zabiła go ospa czy sposób leczenia. Żadne ryby od hodowcy, który zadbał o wysoką jakość materiału genetycznego. Zwierzątka ze sklepu Kakadu.

Bojowniki różnego pochodzenia, różnej płci, różnej "jakości" mam od początku akwariowania, przy czym najczęściej były to jedyne zwierzęta w akwarium, oczko w głowie. Pozwolę sobie pozostać przy własnej opinii na temat ich odporności i specjalnych potrzeb żywieniowych. I pozwolę sobie jednak prowadzić dalsze obserwacje porównawcze i wyciągać wnioski wedle własnej wiedzy - tej opartej na doświadczeniu i tej dotyczącej mechanizmów odporności, którą mi wpojono jeszcze w szkole i którą sobie jeszcze potem przygruchałem przy różnych okazjach.
"Odór i wodór. Smród i śmierć" - R.
ODPOWIEDZ