XI Spotkanie Tanganickie 2019 - moje odczucia i krótka relacja

Wydarzenia i spotkania, w których uczestniczymy.
GrandeOW
Posty: 358
Rejestracja: poniedziałek 15 mar 2021, 07:38
Lokalizacja: Warszawa - Ochota
Imię: Tomek
Been thanked: 34 times
Wiek: 37

Był wtorek 30 kwietnia 2019 roku. W najbliższym czasie, bo już za 3 tygodnie, nadchodziło duże warszawskie wydarzenie, w którym Wawarium brało czynny udział, ale przypomnę, że w miniony weekend w Polsce (27-28 kwietnia 2019), a konkretnie w Krakowie również odbyło się duże (a nawet bardzo duże) wydarzenie.

Chodzi oczywiście o Spotkanie Tanganickie, które zorganizowali Marta i Robert Mierzeńscy. .

Reprezentacji Wawarium nie było silnej, ale wraz z kolegą (niezwiązanym z forum) odwiedziłem w tych dniach Kraków.

Ale od początku.

Początek stycznia 2019 Robert wrzuca zaproszenie u nas na forum. Z początku troszkę sceptycznie do tego podszedłem: przecież to nie moja tematyka, nie znam się na tym itp. Powiem nawet, że tym tematem się chyba nigdy specjalnie nie zainteresowałem z uwagi na wielkość swojego zbiornika, a do tego wszystkiego wydarzenie w Krakowie. Niby nie daleko, ale jednak cały weekend na to trzeba poświęcić. Temat przeleciał przez głowę, ale nie specjalnie podchwyciłem.

Po jakimś czasie zaczęły pojawiać się od Organizatorów, kolejne informacje, przedstawiali kolejnych prelegentów, aż w końcu 20 lutego pojawił się oficjalny program, no i wtedy bach. Mówię: jadę, a co mi tam. Szybka rezerwacja hotelu i poszło. Co będzie to będzie.

Na miejsce dojechaliśmy już w piątek, tak aby na spokojnie odpocząć przed porannymi wykładami. Początkowe wrażenie: Co ja tu robię?. Ludzie z całego świata, rozmowy tematyczne. Lekka konsternacja, ale co tam. Szybki obiad, napój gazowany i zjawia się cichlidae.pl z piotrK i tatakuby na czele. Krótka rozmowa i już wiedziałem, że założenie wypoczęcia przed porannymi zajęciami oddaliło się niestety bezpowrotnie. Niesamowita atmosfera spotkania od początku sprawiła, że byłem już pewien, że to będzie bardzo udany weekend.

Po wieczornych rozmowach kuluarowych przyszedł czas na poranne wykłady. Doszliśmy na miejsce i kolejne zaskoczenie (oczywiście pozytywne). Sala wypełniona słuchaczami, z których znaczna część pochodziła zza granicy (oczywiście ciężko mi napisać z ilu krajów, ale wiem, że na pewno byli akwaryści i pasjonaci z Serbii, Węgier, Czech, Słowacji, Szwecji, Szwajcarii, Holandii, Danii, Niemiec, Francji, Norwegii, Anglii oraz z Tanzanii). Nie byli to oczywiście tylko wykładowcy, a w zdecydowanej większości osoby które przebyły niejednokrotnie ponad 1000km, aby posłuchać co mają do powiedzenia zaproszeni: Kirit Vaitha z Tanzanii, Heinz H. Büscher ze Szwajcarii, Yves Fermon z Francji czy Evert van Ammelrooy z Holandii. Samo zestawienie wykładowców oraz fakt obecności tak wielu osób zza granicy od razu wskazywał, że będzie to wydarzenie dużej wagi w świecie "tanganickim", obfitujące w merytoryczną wiedzę. Od razu napiszę, że się nie pomyliłem.

Sala wykładowa.jpg

Wykładów oczywiście nie będę streszczał, bo nie sposób to wszystko powtórzyć, ale w jednym zdaniu mogę przybliżyć jaka była ich tematyka.

Pierwszą prelekcję poprowadził Pan Kirit Vaitha z Tanzanii. Temat prezentacji: "Odkrycia, ponowne odkrycia i eksport pielęgnic". Pan Kirit jest Tanzańskim eksporterem ryb na cały świat (oczywiście tam gdzie nie ma ograniczeń prawnych). Podczas kilkudziesiąciominutowego wykładu opowiadał o jeziorze, ale również o odkryciach nowych gatunków. Pomimo tak wielkiej różnorodności fauny w jeziorze, w dalszym ciągu odkrywane są kolejne ryby. Z ciekawostek napiszę, że nie chodzi tu o odkrycie jednej czy dwóch sztuk ryb rocznie, a o dziesiątki nowych ryb. Podczas prelekcji mieliśmy okazję zobaczyć kilka zdjęć odkrytych egzemplarzy, które jeszcze nie są opisane, ani nawet nazwane. Kilka z nich odkryte zostały zaledwie kilkanaście dni temu (tym miesiącu). Poniżej przykładowe zdjęcie (nie miałem ze sobą aparatu, więc bazuję na zdjęciach wykonanych przez znajomego i na tych, które zostały już udostępnione w Internecie):

Odkrycie.jpg

Drugi do tablicy został wywołany Pan Yves Fermon z Francji. Temat prezentacji: "Ryby niepielęgnicowate z jeziora Tanganika". Prezentacja nie była aż tak okraszona zdjęciami, jak w przypadku odkryć nowych gatunków ryb, ale mimo wszystko było na czym zatrzymać oko. Wykład dotyczył różnorodnych gatunków ryb występujących w zbiorniku i (na moje nieszczęście) nafaszerowany był systematyką, tabelami, wykresami, zestawieniami, obcymi nazwami itp. Przyznam szczerze, że było to (biorąc pod uwagę "poranne ogólne rozbicie organizmu") bardzo ciężkie przeżycie. Oczywiście nie mogę odmówić wysokiego poziomu merytorycznego, ale jak dla mnie były to zbyt duże szczegóły.

Jako ostatnią prezentację, przed przerwą przewidziano film o tej samej tematyce co poprzedzający go wykład: "Ryby niepielęgnicowate z jeziora Tanganika". Przyznam szczerze, że miałem lekkie obawy, ale okazało się, że to była bomba! Podczas projekcji film komentowany był przez jego autora - Pana Heinza H. Büschera ze Szwajcarii. Jakość ujęć, świetny komentarz oraz opisy sprawiły, że prezentacja ta była (w moim odczuciu) jedną z lepszych jak nie najlepsza podczas całego wydarzenia (nawet pomimo tego, że nie dotyczyła pielęgnic). Według mnie konkurować mógł z nią tylko drugi film Pana Heinza H. Büschera, który prezentowany był drugiego dnia, o czym napisałem niżej.

Po krótkiej przerwie przyszedł czas na prelekcję Pana Everta van Ammelrooy z Holandii. Temat prezentacji: "Powrót do Zambii – część I". Pana Evert van Ammelrooy spędził nad jeziorem (jak myślę) pół swojego życia, nurkując w różnych jego miejscach (w różnych krajach). Prezentacja dotyczyła zmian jakie zastał w jeziorze (nurkując w wodach Zambii) po upływie 11 lat od swojej poprzedniej wizyty w tym rejonie. Oczywiście podczas prezentacji podjęty był temat zmniejszenia populacji niektórych gatunków, ale w moim odczuciu nie było to meritum. Wykład opierał się głównie na zdjęciach pielęgnic (ale nie tylko), opisywaniu i porównywaniu gatunków, miejsc występowania (zarówno jeśli chodzi o położenie geograficzne jak i głębokość wody na której spotykano poszczególne odmiany) itp. Oczywiście wszystkie prezentowane zdjęcia były opisane. Przyznam szczerze, że różnorodność gatunków robiła niesamowite wrażenie.

Ostatnią, sobotnią prelekcję zaprezentował ponownie Pan Yves Fermon z Francji. Temat prezentacji: "Jezioro Wiktorii: przeszłość, teraźniejszość i przyszłość zaburzonego ekosystemu". Tak jak przy pierwszym wykładzie Pana Fermona, prezentacja nie była aż tak bardzo ozdobiona pięknymi zdjęciami, ale poruszała bardzo ważną tematykę ekosystemu jeziora, który zdaniem autora został zaburzony poprzez historyczne działanie człowieka. Jako główną przyczynę tego stanu rzeczy autor prelekcji wskazuje niesamowity przyrost liczebności ludności zamieszkującej okolice jeziora Wiktorii. Wzrost populacji poniósł za sobą nie tylko zanieczyszczenie jeziora, ale i konieczność wykarmienia ludzi z okolicznych regionów, a to z kolei skłoniło ich do wpuszczenia do jeziora obcego gatunku ryb jakim był okoń nilowy. Co stało się później, w aspekcie utrzymania wysokiej populacji między innymi występujących tam pielęgnic, oczywiście nie trudno się domyślić. Z pozytywnych informacji płynących z prezentacji, sytuacja w jeziorze ponoć zaczęła być kontrolowana i wraca do pewnej stabilizacji, a populacja zagrożonych gatunków powoli zaczyna rosnąć.

Po piątym wykładzie zostały ogłoszone wyniki dwóch konkursów, które zostały przeprowadzone w przerwach. Oczywiście wziąłem w nich udział, ale pytania zaskoczyły mnie całkowicie (chyba nie tylko mnie). Pytania nie były związane praktycznie w ogóle z jeziorem, a dotyczyły przede wszystkim poprzednich Spotkań Tanganickich, Magazynu Tanganika i historii Państwa Mierzeńskich. Mówiąc wprost, po przeczytaniu arkusza pytań zamknąłem oczy i zakreśliłem odpowiedzi. Przykładowe pytania (może delikatnie przekręciłem): "Jaki był temat pierwszego wykładu przeprowadzonego przez Panią Martę Mierzeńską podczas Spotkań Tanganickich", "W jakiej dziedzinie wykształcenie ma Pani Marta", "Kto tłumaczył wykład Pana ... na temat ... podczas ... Spotkań Tanganickich", "Od którego numeru Magazynu Tanganika był on wydawany w całości w dwóch językach". Pytanie, które otwierało pierwszy konkurs brzmiało "Czy Pan Robert Mierzeński chodzi na co dzień w klapkach czy w sandałach?". Oczywiście znalazły się osoby, które wykazały się wiedzą (albo fartem) i nagrody zostały rozdane. Od razu napiszę, że nagrody to nie była lipa, a na prawdę kawał solidnego sprzętu (stół aż uginał się pod ich ciężarem): akwaria, lampy, wysokie modele filtrów Eheima i innych, sporo chemii itp. Sponsorzy zrobili kawał dobrej roboty.

Tym akcentem zakończyła się oficjalna część pierwszego dnia Spotkania.

Dodam jeszcze, że podczas jednej z przerw przyszedł czas na wspólne zdjęcie uczestników. Pewnie w Internecie pojawi się ich więcej, ale na dzień dzisiejszy udało mi się znaleźć tylko to, opublikowane przez Marcina Kamińskiego. Źródło: ‎Facebook

Zdjęcie uczestników.jpg

Drugi dzień prelekcji rozpoczął, jak pierwszego dnia, Pan Kirit Vaitha z Tanzanii. Tematem prezentacji były: "Problemy i wyzwania afrykańskiego eksportera". Podczas wykładu Pan Kirit opisał problemy, z którymi zmaga się podczas każdego dnia pracy przy odłowie, transporcie i wysyłce ryb. Przyznam szczerze, że przedstawione informacje otwierają trochę oczy w temacie. Zdaniem Autora prezentacji, brak wysokiej jakości sprzętu, brak możliwości serwisu sprzętu przez wykwalifikowane zakłady, brak wykwalifikowanej kadry, brak odpowiedniej infrastruktury i inne sprawiają, że praca jest na prawdę bardzo ciężka i ryzykowna (można tu wspomnieć również o dzikiej zwierzynie, która tam żyje w tym krokodylach). Całość skwitował jednym zdaniem: To jest Afryka. Jako piękne uzupełnienie wykładu Pan Kirit przedstawił kilka zdjęć z okalających jezioro Tanganika parków narodowych (a tam do obejrzenia dzikie lwy, hipopotamy, krokodyle, żyrafy, słonie) i oczywiście zaprosił do odwiedzin.

Drugim wykładem zaprezentowanym w niedzielę był "Powrót do Zambii – część II", czyli kontynuacja dnia poprzedniego w wykonaniu Pana Everta van Ammelrooy z Holandii. Tutaj po raz kolejny zaprezentowanych zostało kilkadziesiąt (jak nie kilkaset) zdjęć pięknych ryb zamieszkujących jezioro Tanganika. Zainteresowanie gości było na tyle duże, że prelekcja została rozszerzona o zdjęcia fauny występującej w innych regionach jeziora (nie tylko widzianych w wodach Zambii).

Na zakończenie drugiego dnia po raz kolejny do rzutnika stanął Pan Heinz H. Büscher ze Szwajcarii. Temat ostatniej prelekcji: "Raki i inne stworzenia". Po raz kolejny Pan Heinz przedstawił niesamowity film, na którym przedstawił w sposób profesjonalny występujące w jeziorze skorupiaki, mięczaki, gąbki słodkowodne, meduzy słodkowodne i inne. Przyznam szczerze, że po raz pierwszy w życiu widziałem na własne oczy tak dokładne, ostre obrazy krewetek czy krabów. Fragment filmu, na którym krewetka czyści odnóżami swoje oko, było jak dla mnie wizytówką pracy, którą włożył Pan Büscher w badania nad fauną z jeziora Tanganiki. Dodam, że zdjęcia były tak przybliżone, że było widać praktycznie pojedyncze komórki oka. Zrobiło to na mnie niesamowite wrażenie. Oceniam, że wykłady Pana Heinza, pomimo, że nie dotyczyły pielęgnic, były najlepszymi ze wszystkich zaprezentowanych. Na koniec dodam tylko, że poza przepięknymi filmami, które zostały zaprezentowane, Pan Heinz dzielił się swoimi doświadczeniami (ze szczegółami) z hodowli, sprowadzonych z Afryki, mięczaków i skorupiaków.

Po zakończeniu wykładów, zarówno w sobotę jak i w niedzielę, można było zobaczyć ryby Marty i Roberta Mierzeńskich. Jeśli dobrze zrozumiałem, wszystkie sprowadzone ryby pochodziły właśnie od Pana Kirita Vaitha z Tanzanii. Muszę przyznać, że cały "fish room" robił niesamowite wrażenie i nie tylko dlatego, że takie okazy, jak można było obejrzeć, widziałem po raz pierwszy w życiu, ale również z uwagi na akwaria i ogólnie porządek pomieszczeń. Pomimo relatywnie niewielkiej powierzchni, akwaria z rybami to nie były jakieś małe klity, w których ściśnięte ryby ledwo dychają, czekając na zakup. Zbiorniki z rybami były duże i bardzo duże, zadbane, a ryby w świetnej kondycji. Nie liczyłem baniaków, ale jak miałbym strzelać to powiedziałbym, że było ich tam co najmniej 60 (być może Robert, albo Marta mnie poprawi).

Ale... nie tylko wykładami człowiek żyje... W ramach harmonogramu, pierwszego dnia zaproponowano "Spotkanie wieczorne w prelegentami", na które udała się znaczna część obecnych na prelekcjach wykładowców i gości. Bardzo dużą reprezentację "wystawiło" Forum Miłośników Pielęgnic cichlidae.pl, a w niej m.in. z nasza forumowa koleżanka Bastet (być może był jeszcze ktoś, zarejestrowany również u nas, ale pewności nie mam). Poza cichlidae.pl obecny w większej grypie był oczywiście Klub Miłośników Tanganiki klub-tanganika.pl, ale również mniejsze delegacje z innych for, sklepów i stowarzyszeń w tym m.in. Górnośląskie Stowarzyszenie Akwarystów gsa.org.pl, Forum akwarystyczne akwariumonline.pl (w osobie naszego kolegi Awokado), sklep Discus z Warszawy no i oczywiście Państwo Maria i Andrzej Kociołkowscy z portalu akwa-mania.mud.pl, którzy znając życie na dniach przedstawią bardzo obszerną fotorelację z całego spotkania.

Jeśli chodzi o samo spotkanie to napiszę tylko, że trwało bardzo długo, ale i tak skończyło się za szybko (pomimo tego że tradycyjnie gasiliśmy światło). Wiedza, którą można było jeszcze zdobyć od ludzi, którzy znają się na temacie akwarystyki, jak mało kto, jest po prostu bezcenna. Szczegółowych, szczerych informacji dotyczących utrzymania kilkudziesięciu akwariów, kilkuset dużych ryb, ich selekcji, przygotowywania pokarmów, rozmnażania, transportu itp. nie przeczyta się w podręczniku, ani nie usłyszy na ulicy.

Trochę się rozpisałem, ale jeśli ktoś dotrwa do tego miejsca to ze swojej strony chciałem serdecznie zachęcić Was do odwiedzenia kolejnego Spotkania Tanganickiego. Dodatkowo napiszę, że jeśli ktoś interesuje się tematyką, albo chciałby kupić ryby z tego regionu, to z pełną świadomością mogę polecić sklep Marty i Roberta - tropheus.com.pl. Oczywiście każdy zrobi jak chce, ale widząc jak zorganizowany jest sklep, jak trzymane są ryby i z jaką pasją opowiadają o nich Właściciele sklepu, byłoby nieuczciwie gdybym Was nie zachęcił chociażby do kontaktu, czy zapoznania się z bardzo obszerną ofertą sklepu.

Jak pisałem wyżej, temat traktowałem początkowo bardzo sceptycznie, ale nie żałuję w żadnym wypadku tego, że pojechałem. Rewelacyjna impreza!

Serdecznie dziękuję Marcie i Robertowi za zorganizowanie Spotkania i za bardzo ciepłe przyjęcie.

A na koniec taki mały smaczek:

Kirit Vaitha.jpg
ODPOWIEDZ